w tym szaleństwie jest metoda




Proza poetycka ostatnio jest bardzo modnym gatunkiem. Twórcy, którzy posługują się tym gatunkiem literackim, uważani są za ambitnych, zdolnych, niekonwencjonalnych. Zgarniają nagrody literackie. Chociażby dużą popularnością cieszy się ostatnio twórczość Tomasza Różyckiego. I, nie wiedzieć czemu, właśnie z jego nazwiskiem skojarzyła mi się książeczka Eny Kielskiej Pamiętnik Wendy.

Książka do połknięcia praktycznie w godzinę. No, może w dwie, jak ktoś rozpraszany jest przez obowiązki domowe. Czy ciekawa? Tak, zdecydowanie tak. Napisana mocno specyficznym językiem, stąd moje skojarzenie z prozą poetycką. Zresztą, autorka ma za sobą mocne poetyckie doświadczenie. Trochę kafkowska jest to literatura, zagmatwana i pokręcona, ale do przeczytania, do ogarnięcia, do strawienia.

Fabuła niezbyt innowacyjna. Dziewczyna bohatera zaginęła. Jak? Gdzie? Kiedy dokładnie? Nie tylko nasz bohater zadaje sobie to pytanie. Również władze rozpoczynają poszukiwania. Władze pod postacią dociekliwego komisarza Arnolda.

Książka jest bardzo urzekająca stylistycznie. Muszę przyznać, że właśnie język, stylistyka uwiodły mnie najmocniej. Zastanawiałam się, jaki wpływ na autorkę miały ukończone przez nią studia. Czy znajomość kultury i literatury brytyjskiej i amerykańskiej pozwala tworzyć coś na kształt połączenia Schultza i Kafki? Niekoniecznie, ale na pewno ułatwia pisanie. Myślę, że odnajdziecie w tej książce też trochę Blake'a i Poe. Ale tylko po bardzo wnikliwych staraniach.


Ciężko znaleźć jest w sieci więcej informacji o tej książce. To dzieło, raczej skromnych rozmiarów, jest jakby żartem, który autorka robi swoim czytelnikom. I jednocześnie też krytykom literackim. Bo literacko jest to naprawdę dobra i godna polecenia książka.
Ocena: 9/10


Katarzyna Kozioł


W POSZUKIWANIU WENDY

O tytułowej bohaterce wiadomo właściwie niewiele. „Wendy jest fajną dziewczyną. Wiele razy mówiła, że mnie kocha. Poznałem ją tuż za rogiem, miała czerwoną sukienkę i zalotne spojrzenie.” Tyle. Wystarczająco dużo, by zaintrygować czytelnika. W dodatku Wendy znika, a jej chłopak Harry (być może mąż) postanawia ją odnaleźć. Tutaj zaczyna się opowieść, pełna absurdalnych i surrealistycznych zwrotów akcji.

Powieść Eny Kielskiej właściwie trudno opowiedzieć. To, co się w niej dzieje to jakby zbiór marzeń sennych, koszmarów i wyobrażeń. Zagłębiając się w lekturze mamy wrażenie jakbyśmy znaleźli się w innej rzeczywistości. Trudno jednak ją zdefiniować. Niektóre opisy miejsc, bohaterów przypominają może nieco estetykę Burtonowskich filmów. Wszystko jest groteskowe, pozbawione logicznych połączeń, a Harry – zdeterminowany w swoich poszukiwaniach – z każdym kolejnym krokiem brnie w coraz bardziej nierealne sytuacje.

Pytanie „Gdzie jest Wendy?” przewija się przez każdą prawie stronę książki. Ale tak naprawdę nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. I można by się zastanawiać czy Ena Kielska w ogóle chce, by czytelnicy się tego dowiedzieli. Pisarka bardziej skupia się na kreowaniu coraz dziwniejszych bohaterów. Wymienić tu wystarczy komisarza Alondrę, do spraw nienormalnych zabójstw (Harry bowiem przy okazji poszukiwań ukochanej Wendy wplątuje się w aferę kryminalną, stając się głównym podejrzanym). Komisarz Alondra, jak opisuje Harry - „wysoki, chudy z kozią bródką, w pasiastym surducie i kapeluszu”, już samą swą aparycją wzbudza zainteresowanie, a poza tym jest dośc wszędobylski i pojawia się zawsze nagle w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Jest też Baltazar Złota Rączka, który „wszył sobie za lewym uchem program pamięci uniwersalnej”. Ciekawe. Jeszcze ciekawsza wydaje się być Helena, która hoduje jadowite pająki... I wielu jeszcze innych, którzy budują nastrój wszechobecnej dziwaczności.

Akcja powieści rozgrywać się może tak naprawdę wszędzie. Ciężko określić konkretne miejsce, kraj czy też miasto. To jeszcze bardziej osnuwa książkę Eny Kielskiej mgiełką tajemniczości. Harry chodzi po anonimowych ulicach, w anonimowym mieście, rozmawiając z przypadkowymi postaciami, którym imiona nadano po to, by prawdopodobnie jeszcze bardziej intrygowały.

Warto przeczytać „Pamiętnik Wendy”, by tak rzec „na jednym wdechu”, nie odrywając się od lektury ani na chwilę, a dać się porwać i uwieść stworzonemu przez Kielską obrazowi. Tylko wtedy można docenić ciekawy warsztat pisarki i jej interesujące przedstawienie rzeczywistości, które niewątpliwie może dzielić odbiorców. Styl narracji i język proponowany przez Enę Kielską niejednokrotnie jest trudny w odbiorze – krótkie, czasem może nawet niepoprawne zdania, wiele wtrąceń z mowy potocznej. Polecam „Pamiętnik Wendy” czytelnikom otwartym na wszelakie zabawy formą i łamania konwencji. Warto.

Magda Cwajna dla SilesiaFun.pl







MIESZANKA, KTÓRA UZALEŻNIA...



Wielowarstwowy świat kreowany przez Enę Kielską to świeży powiew młodej, polskiej, a przede wszystkim niezależnej prozy. „Pamiętnik Wendy” to publikacja na swój indywidualny sposób wyjątkowa. Dlaczego?

Książka opowiada historię mężczyzny poszukującego swojej dziewczyny. O nim wiemy niewiele, o niej jeszcze mniej. Główny bohater na swojej drodze napotyka postaci ekscentryczne, zadziwiające, inne… Całość tworzy psychodeliczny obraz składający się z kilku światów. Harry przemieszcza się na różnych poziomach świadomość, które kłębią się i przenikają. Styl, którym posługuje się autorka od razu przywodzi na myśl „Sklepy cynamonowe” Brunona Schulza. Bohaterowie zwierzęta, bogaty język pełen metafor i odniesień, słowa przestarzałe, staroświeckie. „Pamiętnik Wendy” to z pozoru chaotyczna opowieść przypominająca notatki pisarza w nieładzie. Jednak tak naprawdę jest to przemyślana struktura oparta na awangardowych opisach. Znajdziemy tu surrealizm w oryginalnym połączeniu z przytłaczającymi wspomnieniami ubiegłego wieku.

Mieszanka, którą serwuje czytelnikom Ena Kielska uzależnia jak narkotyk. Zagłębiając się w ten specyficzny świat, trudno się od niego oderwać. Być może sami pragniemy, a także potrzebujemy takiej odskoczni? Przenoszącej nas w równoległe wymiary. Z pozycji głównego bohatera widzimy rzeczywistość z różnych perspektyw. Często zadziwiających, a nawet szokujących. Książka ta z pewnością spodoba się osobom poszukującym drogi ucieczki, wyjścia awaryjnego, które zaprowadzi nas w nieznane. Tego pragnie Harry. Wendy jest tu jedynie prowokacją do wyruszenia w tę tajemniczą podróż.

„Odkąd pamiętam towarzyszy mi uczucie, jakbym był obserwowany. Nie w sensie, że ktoś niewidzialny chodzi obok i podgląda, choć czasem i takie doznania mi wtórują, lecz przypuszczam, że jakaś nadludzka, obca, reprezentująca wyższy stopień technologii i posiadająca więcej wiedzy o świecie siła zbudowała to akwarium i monitoruje, nie wiem, może w poszukiwaniu odpowiedzi na własne pytania? Testują nas pod mikroskopem bądź podobną maszyną, niewykluczone.”

Serdecznie polecam „Pamietnik Wendy” wszystkim gotowym na literaturę wymykającą się sztywno ustalonym regułom. Z pewnością znajdziecie w tej opowieści wiele przestrzeni, które dzięki autorce, będziecie mogli odkrywać strona po stronie.

Więc gdzie jest Wendy?

http://advena-artlab.blogspot.com/2012/03/pamietnik-wendy-ena-kielska.html







CRIMNINAL FICTION POŁĄCZONY Z SURREALIZMEM
  
Criminal fiction połączony z surrealizmem. Czy coś Wam to mówi? Jeśli nie, to macie rację. Unikatowy gatunek literacki zastosowany w książce „Pamiętnik Wendy” to coś naprawdę odkrywczego w polskich wydawnictwach. Coś, czego dotychczas próżno było szukać zarówno w kryminałach, jak i abstrakcyjnych dziełach ogólnodostępnych w księgarniach. Do czasu, aż Ena Kielska postanowiła coś z tym zrobić. Odważny ruch, a zarazem niemały eksperyment. Czy książka się przyjmie? Biorąc pod uwagę unikatowość jej treści – zdecydowanie TAK.

Trzymając dzieło Eny po raz pierwszy w ręku mogło by się wydawać, że główną bohaterką jest tytułowa Wendy. Jednak nie ona stanowi tutaj najważniejszy element tej książki. Harry – partner Wendy, zostaje uwikłany w krąg podejrzeń zaginięcia swojej kobiety. Niczego nie świadomy, staje pod zarzutami ukrywania jej, bądź, co gorsza, doprowadzenia do jej śmierci i ukrycia zwłok. Sytuacja, w której Harry się znalazł, zmusza go do poszukiwania zaginionej partnerki na własną rękę. Sprawy nie ułatwia upierdliwy komisarz Alondra – typowy skurwysyn, prześladujący Harrego na każdym kroku, próbujący zbierać dowody zbrodni przeciwko Harremu.

Podczas napotykania wielu przeszkód, Harremu co jakiś czas ujawnia się fikcyjna postać kobiety z głową ptaka, która naprowadza go na trop poszukiwań. Pozostaje pytanie o autentyczność tej postaci. Może ta kobieta z głową ptaka to zwykłe urojenie Harrego? Miejsca, przedmioty, osoby, które napotyka Harry podczas swojego śledztwa – wszystko to niefortunnie obraca się przeciwko niemu. Z takim fatum zadanie Harrego to ciągły sytuacyjny hardcore, któremu musi stawiać czoła, aby nie zostać zniszczonym przez komisarza.

Całość czyta się jednym tchem jak najszybciej pragnąć doczytać do końca, aby poznać zakończenie poszukiwania Wendy. A w najmniej spodziewanym momencie autorka wymierza czytelnikowi mocny cios w policzek. Chlast! Końcówka książki stawia na nogi, wybudza z transu, by po chwili zmusić do wstania od stołu i zadać pytanie: jak to?!? Ena, dlaczego tak? Tak dziwne i zaskakujące zakończenie książki stanowi jej atut, lecz nie będąc przygotowanym na takie zakończenie, można przebiegunować swoją psychikę, przez kwadrans stając w unieruchomieniu.

Po ocknięciu się, położyłem książkę na wprost siebie, spojrzałem na dystans i krzyczę w myślach: Ena! Co ty mi z głową zrobiłaś? Jak tak możesz się drażnić z czytelnikami?

Marcin Kamyk Kamiński, Twojakultura.pl

http://twojakultura.pl/ksiazka-ena-kielska-pamietnik-wendy.html





W TYM SZALEŃSTWIE JEST METODA

Już w pierwszych słowach Pamiętnika Wendy: „Widziałem się dziś rano w lustrze” (s. 5) Ena Kielska narzuca określone podejście do swojej książki. Harry, narrator tej dziwacznej opowieści, niczym najsłynniejsza bohaterka Lewisa Carrolla niejako przechodzi na drugą stronę (krzywego) lustra. To otwiera go (a zarazem czytelnika) na świat alternatywny, w którym wszystko zostało zniekształcone do granic absurdu.

Harry chce odszukać Wendy – tak można najprościej przedstawić zarys fabularny tej książki. Nieskomplikowany pomysł mógł się przekształcić w powieść sensacyjną, przygodową lub psychologiczną (traktującą na przykład o naturze związków międzyludzkich) i właściwie Pamiętnik Wendy jest tym wszystkim po trochu. Jest tu obecny wątek rodem z mrożącego krew w żyłach thrillera (Harry zostaje oskarżony o bestialskie morderstwo), pojawia się kilka refleksji na temat skomplikowanej relacji łączącej Wendy i Harry’ego, można też mówić o pewnej płaszczyźnie przygodowej (reprezentowanej przez pościgi, ucieczki, spotkania na przemian ze sprzymierzeńcami i wrogami oraz nieoczekiwane zwroty akcji). Być może to świadczy o niezdecydowaniu i wprowadza chaos, ale Kielska zręcznie asekuruje się absurdem – przecież w świecie odbitym, alternatywnym wszystko może się zdarzyć.

W Pamiętniku Wendy nie brakuje też wyrafinowanych odniesień literackich. W pewnym sensie wędrówka Harry’ego przypomina tułaczkę Odyseusza, a Wendy staje się utraconą Itaką. Skojarzenia z eposem Homera może budzić także postać kobiety z głową ptaka (oczywiście parodia Ateny), która pojawiając się niczym antyczny deus ex machina, pomaga bohaterowi w jego działaniach. Sporo tu również odniesień do Victora Hugo (nieustanna pogoń policjanta za Harrym przypomina wieloletni pościg inspektora Javerta za Jeanem Valjeanem z Nędzników, a jedna z postaci ma na imię Esmeralda, zupełnie jak bohaterka Katedry Najświętszej Marii Panny w Paryżu). Wydaje się jednak, że Kielska najwięcej zawdzięcza Kafce – Pamiętnik Wendy przedstawia przede wszystkim sytuację niemal anonimowej jednostki umieszczonej w klaustrofobicznej rzeczywistości, bezradnej wobec odgórnie narzuconego systemu. Podążając tym kontekstem, można zastanowić się, czego symbolem jest Wendy, dlaczego zniknęła, czy ma coś wspólnego z zamordowana kobietą?

Nie da się zaprzeczyć, że  Pamiętnik Wendy w pewnym sensie uwodzi, a wędrówka do wykrzywionego świata jest naprawdę fascynująca. I właściwie warto podjąć wyzwanie rzucone przez Enę Kielską i przyjąć jej reguły gry. Nawet jeśli Pamiętnik Wendy stanowi w gruncie rzeczy wyłącznie literacki żart, to jest to żart całkiem udany.


 Michał Paweł Urbaniak, Śląsk listopad 2011








Kiedy w naszej redakcji padło pytanie – Kto chciałby zrecenzować groteskowy kryminał polskiej autorki? – od razu zgłosiłam swoją kandydaturę. No i mam teraz koło siebie siedemdziesięcioośmiostronicową książkę, zapisaną ogromną czcionką i przedziwnym stylem. Pamiętnik Wendy okazał się dla mnie prawdziwą zagwozdką. Dlaczego? Tego dowiecie się z recenzji.

Wendy zaginęła. To wiemy na pewno. Wiemy też nasz główny bohater, Harry, poznał ją tuż za rogiem. Jednak sama zaginiona wydaje się być raczej majakiem z jakiegoś dziwnego snu, niż osobą z krwi i kości. Co chwila pada magiczne pytanie: Gdzie jest Wendy? Lecz tego nie wie ani Harry, ani Baltazar Złota Rączka, czy nieprzyjemnie wyglądający komisarz Alondra. Czy możliwe jest, że Wendy została zamordowana przez grasującego po mieście seryjnego mordercę o uroczym pseudonimie Wilkołak?

Pamiętnik Wendy to proza dziwna – to słowo chyba najlepiej oddaje charakter minipowieści poetki Eny Kielskiej. Powieść również nie jest najfortunniejszym określeniem tego utworu, gdyż bliżej mu raczej do krótkich, urywanych notek z pamiętnika niespokojnego pisarza. To chyba właśnie przeważa w utworze Kielskiej – niepokój. O Wendy, o teraźniejszość i przeszłość, o samego siebie. Z umieszczonych w głównym nurcie wydarzeń reminiscencji dowiadujemy się, że dzieciństwo Harry’ego nie należało do najszczęśliwszych. Gościła w nim nie tylko bieda, ale także alkohol, wlewający się w gardło wiecznie niezaspokojonego ojca. Nic więc dziwnego, że Harry ma ciągotki do fantazjowania i teoretyzowania. Chaotyczne myśli nabierają coraz więcej absurdu i psychodeliczności. W jego życiu pojawiają się uzbrojeni po zęby funkcjonariusze Specjalnych Służb Kontroli Obywateli, mordercze pająki rozprzestrzeniające się po mieście, a także komisarz, który o wszelkie zło na świecie obwinia właśnie jego. A na dodatek cały czas nikt nie wie, gdzie jest Wendy. Czy to życie opisuje Kielska, czy raczej chory sen, który nie wie w jakim momencie ma się skończyć?

Pamiętnik Wendy porównuje się z prozą Bruno Schulza. Ja jednak poszłabym w tych zestawieniach w zupełnie inną stronę. Utwór Kielskiej, tak jak poezja, ma w sobie wiele ze sztuk plastycznych. I może to kobieta o twarzy ptaka tak silnie przywodzi mi na myśl Piekło Hieronima Boscha, a może po prostu zauważam w tej powieści ogromną samoświadomość i drobiazgowość, która tak wyraźna jest właśnie w dziełach tego artysty. Mogłabym oczywiście odwoływać się także do Witkacego, czy Gombrowicza jako geniuszy groteski w literaturze, lecz to właśnie skojarzenie z Boschem było najsilniejsze.

Więc co w tym utworze sprawia, że trudno było mi zebrać myśli i napisać recenzję? Nadal nie jestem tego pewna. Pamiętnik Wendy przeczytałam w około godzinę i wiem, że już do niego nie wrócę, aczkolwiek nie ukrywam, że zostałam nim zaintrygowana. Chociaż autorka na sam koniec dała nam do zrozumienia, o co tak naprawdę chodziło, pozostaje cała masa zawiłości, na które chyba nie mam siły. W tym utworze otrzymujemy bowiem nie tylko opowieść quazi-kryminalną, ale przede wszystkim społeczną satyrę, pod którą gdzieś głęboko kryje się moralitet. Prawdopodobnie musiałabym przeczytać Pamiętnik Wendy jeszcze nie jeden raz, by w pełni zrozumieć zamysł autorki. Lecz zachęty z jej strony starczyło na to, by zainteresować mnie tylko krótkotrwale, na czas czytania i może kilka chwil po zakończeniu lektury. Zabrakło jednej iskierki, która sprawiłaby, że Pamiętnik Wendy stałby się czymś więcej niż tylko narkotycznym snem.

Powieść Eny Kielskiej traktuję jako interesujące doświadczenie, które warto było przeżyć. Z ciekawości, lub zwyklej chęci poznania. Polecam, bo chociaż Pamiętnik Wendy jest niewielką książeczką, warto mieć ją na swojej półce.


 Olga Majerska 


http://www.obliczakultury.pl/literatura/beletrystyka/proza-polska/2723-qpamitnik-wendyq-ena-kielska-recenzja 



 

                                                                                                                                                     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz