poniedziałek, 14 maja 2012

pociąg pijany - o miłości

kupa na Mont Blanc
tajemnice bycia
od tysiąców zgłębia
bunt (w buntonierce)
rozdwaja jaźnie
i wadzi się z tą boską
o grzech dziedziczenia

och! gdyby tak słowo
nigdy się nie stało
niczym byśmy byli
i w górach
by nie śmierdziało

piszę
więc jesteście
(niedoszli serafinowie)
wy ból
z telepatrzydła
z sarmackim rodowodem

ja wzrok tracę
(lecz do pagórków nie tęsknię)
stare demony
wyklętych bluszczem
po murach moich
pomnik nie rośnie

jednej nocy
poezja dziwka
z innym wyszła
(czy za – nie wiem)
zwiędła mi drzwi
i góry zwiędła
Konrad był narkomanem

ja wzrok tracę
(więc chuj z wami
motylkami)
ja piąta część dziada
ja pociąg pijany 


2 komentarze:

  1. Rewelacyjny wiersz. Sam chciałbym taki napisać ale materii nie staje .

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję, napisałam go po ustnym z polskiego, załamana, paląc na torach, na szczęście wtedy zdałam, ech, miłość boli :D

    OdpowiedzUsuń