środa, 4 kwietnia 2012

zmierzch

rysuję drzwi
przekręcam klucz plastikową kartę
linie źrenice red button i wchodzę w głąb siebie
chwila dla wyczucia równowagi
przestrzeń

północny wiatr niesie tytoń jazz i stół
w dłoniach waletowy pik do dna
a co mi tam
głowy martwych zwierząt
odpowiednio rozstawione
policzone schody

cyjan miesza się z cieniem




2 komentarze:

  1. Witam Ena. Proszę pomóż mi zrozumieć ten wiersz..., bo jakoś nie mogę go rozgryźć... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. myślę, że tytuł wszystko tłumaczy... ;)

    OdpowiedzUsuń